Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Roślina zmienną jest

Tak jak pisałam latem, jeszcze przed przerwą, planuję zmiany w treści i długości postów (pojawiające się rzadziej, jednak dłuższe i bardziej konkretne), ale mam jeszcze spory zapas tych „starych”. Oto jeden z nich. Po nim pojawi się kilka całkiem nowych, o tematyce jesiennej – jakoś nie wypada teraz pokazywać wiosennych ujęć. Na posty poradnikowe przyjdzie jeszcze poczekać, muszę je dopiero napisać.

Wracając do dzisiejszych zdjęć – dlaczego „roślina zmienną jest”? Bo ta konkretna to udowodniła. O storczykach zmieniających kolor kwiatów słyszałam już wcześniej, ale były to wyłącznie phalenopsisy. Sama mam takiego, jednak zmiana nie była zbyt spektakularna. Natomiast ta cambria wypuściła raz pęd na którym wszystkie kwiaty były beżowe! Niestety nie mam zdjęć na potwierdzenie tego zjawiska, więc musicie mi uwierzyć na słowo.

Co mogło być przyczyną? Albo błąd genetyczny, albo w jednej doniczce są posadzone dwie różne rośliny. Następne kwitnienie było już identyczne z pierwszym „sklepowym”, widzicie je właśnie na dzisiejszych zdjęciach. Kolejnego jak na razie nie było, więc nadal czekam na rozwiązanie zagadki.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Zimowy storczyk

Storczyków mam sporo. Nie bardzo dużo, widywałam większe i bardziej imponujące kolekcje. Trochę ich jednak mam, kilka się też przewinęło, bo zawsze mogą przytrafić się pasożyty, a te z kwiaciarni często bywają przelane. Ostatnio właśnie w taki sposób straciłam falenopsisa którego moja ciocia dostała jako prezent. Roślina była mocno przelana i mimo prób ratowania niestety zgniła. Dużo łatwiej postępować ze storczykami które są przesuszone, zazwyczaj dość szybko dochodzę do siebie. Na szczęście okaz z dzisiejszych zdjęć ma się całkiem dobrze, w tej chwili również kwitnie, już nie potrafię powiedzieć, który raz. Na zdjęciach jest jedno z wcześniejszych kwitnień, widać to po śniegu za oknem. W przypadku storczyków kwitnienie zimą jest bardzo częste, zazwyczaj wypuszczają pędy pod koniec lata lub wczesną jesienią, więc spektakl zaczyna się w okolicach Bożego Narodzenia i trwa aż do późnej wiosny. Ten konkretny storczyk był jednym z moich pierwszych, został kupiony w Ikei z trzema listkami i czterema kwiatkami. Teraz rozrósł się znacznie, ale nadal jak arystokrata na każdym pędzie dawkuje kwiatki, mając zazwyczaj 5-6 na raz. Nadrabia to często wypuszczając pędy, kiedy jeden zamiera, zwykle po 2-3 miesiącach pojawia się kolejny. Ciekawostką jest, że jego kwiaty reagują mocno na nawóz jaki dostaje roślina. Zazwyczaj są właśnie takiego beżowatego koloru, ale zdarzyło się kwitnienie które było ciemnorude. Pokażę te zdjęcia w przyszłości, a dzisiaj zapraszam do podziwiania egzotycznej piękności na tle zimowego zachodu słońca.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Phalaenopsis Mini Mark

W mojej niewielkiej kolekcji storczyków wyróżnia się nietypowym kolorem – żaden inny nie ma pomarańczowej warżki. Same kwiatuszki są malutkie, jak u miniaturki, chociaż cała roślina jest normalnych rozmiarów. Malutkie, ale za to jak urodziwe! Nic dziwnego, że jakiś czas temu był hitem na forach ogrodniczych, każdy chciał go mieć. Swojego wypatrzyłam w supermarkecie, razem z jeszcze nie pokazywanym, bordowo-żółtym. Niestety, o ile ten drugi kwitł już kilkakrotnie, mini mark pokazał swą urodę tylko raz. Roślina urosła, nabrała masy, ale pędu jak nie było, tak nie ma… Czekam więc cierpliwie, bo na takie widoki zdecydowanie warto czekać:

Czytaj dalej

Różowa miniaturka

Dzisiaj chwilowo przenosimy się z plenerów na parapet, by dodać kroplę różu do jesiennych barw. Ten miniaturowy storczyk jest niezmordowany – od czasu gdy uratowałam go przed upieczeniem w letnim słońcu na bazarze regularnie odwdzięcza się kwiatami. Właśnie wypuszcza kolejny pęd, straciłam rachubę który, więc za 2-3 miesiące znów zobaczę taki widok na żywo. Ciekawe ile tym razem będzie kwiatów?

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Czas na trochę koloru, żeby nie było zbyt monotonnie. Zarówno storczyka, jak i hippeastrum pokazywałam już osobno, tak się akurat złożyło, że kwitły razem, więc uwieczniłam je na jednym zdjęciu. Amarylisa już niestety nie ma, orchidea jest, ma się dobrze, chociaż akurat odpoczywa. Na zdjęciach jest jej „sklepowe” kwitnienie, od tego czasu wypuściła pęd chyba ze trzy razy. Na kolejny przyjdzie dłużej poczekać, bo niedawno musiała zmienić domek na większy i nadal się po przeprowadzce regeneruje.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej
Close