Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Róże o zachodzie słońca

Podobnie jak poprzedni post, również dzisiejszy jest częścią drugą. Róże nigdy nie należały do moich ulubionych kwiatów, zarówno jako rośliny, jak i obiekt fotograficzny. Szczególnie nie przepadam za czerwonymi którymi zachwyca się tyle osób. Dużo bardziej lubię odmiany mniej „oczywiste”, jak na przykład papageno. Te z dzisiejszych zdjęć okazały się wyjątkowo fotogeniczne, zwłaszcza w promieniach zachodzącego słońca. Ich delikatne, cieniowane płatki pięknie pokazały swoją fakturę. Jedyną irytującą rzeczą był fakt, że kwiaty zaczynały już odrobinę zasychać, co jest częstą przypadłością bukietów z kwiaciarni. Dużo później odkryłam, że róże najlepiej fotografuje się gdy kwitną na krzewie, a nie w wazonie. Czerwone nadal są dla mnie wyzwaniem, podobnie jak intensywnie różowe, jednak inne barwy współpracują z obiektywem równie chętnie, co wszystkie pozostałe gatunki kwiatów.

Czytaj dalej

Ogród jesienny

Znów post w tonacjach brązowych, ale zdecydowanie bardziej ciepłych i słonecznych niż te za oknami. Zdjęcia zrobione na przełomie września i października w ogrodzie moich dziadków, w porze, kiedy jesień dopiero zaznacza swą obecność. Ogrodem nadal rządziła zieleń, chociaż już bardziej przygaszona i żółtawa, inne kolory były tylko dodatkami to tu, to tam. Mech na dachu szopy, chmiel, suchy nasiennik, listki sumaka i róży – fotografowałam takie właśnie plamki dobrze widoczne z daleka, dodatkowo podkreślone przez popołudniowe światło.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Ogród jesienią

Z każdym dniem za oknami widzimy coraz mniej i mniej barw, jednak dopóki nie przyjdą nocne przymrozki te najmniejsze plamki koloru w postaci ostatnich kwiatów będą nam towarzyszyć. Może już nie tak bujne jak na poniższych zdjęciach i nie tak piękne, bo zniszczone przez deszcz i wiatr, ale będą trwać nadal. Delikatne, a jednak uparte i silne – roślina zawsze będzie próbowała rosnąć, nawet w najmniej sprzyjających warunkach. 

Czytaj dalej

W tamtym roku jesień przychodziła powoli, ścierając się z latem na każdym kroku – dni ciepłe i słoneczne, ale już zdecydowanie krótsze, kwitnące kwiaty, jednak tylko pojedyncze lub przyschnięte, zieleń pociemniała, a gdzieniegdzie przebłyski koloru. Mimo wszystko zmiany były widoczne, nowa pora roku przychodziła z klasą, a stara z równym taktem ustępowała miejsca, nie miała w sobie nic z tego kurczowego trzymania się resztek jak w roku następnym. Każda pora roku jest inna – nie tylko z powodu swej naturalnej, oczywistej zmienności, ale również własnego indywidualizmu – wiosna odmienna od wiosny, zima od zimy… Niepowtarzalne niczym odcisk palca.

Czytaj dalej

Dzisiaj nietypowo, bo zdjęcia zrobione telefonem – te szczepione na pniu róże zachwyciły mnie swoimi kolorami, zwłaszcza koralowa. Żałowałam, że nie mam przy sobie aparatu, więc uwieczniłam je chociaż w ten sposób. I dobrze się stało, bo długo nie wracałam w tamto miejsce, a przy kolejnej wizycie róż już nie było.

Czytaj dalej
Close