Pierwsze fotografie owadów

Pierwszej wiosny po kupieniu nowego aparatu postanowiłam spróbować fotografowania owadów – starym aparatem udało mi się zrobić kilka ujęć motyli jesienią, ale niestety był on za wolny, nawet pszczoły zazwyczaj uciekały nim zdążyłam zrobić zdjęcie. W teorii z lustrzanką nie powinnam mieć takich problemów, ale właśnie, tylko w teorii. Zabrakło mi umiejętności, bo nawet niepłochliwe pszczoły należy fotografować w trybie manualnym, wiedzy i odpowiedniego obiektywu. Prawdziwe makro to to nie jest, również późniejsze próby można określić raczej jako „fotografia owadów” ale były one już zdecydowanie bardziej udane. Z tamtej sesji obronną ręką (czytaj: odpowiednio ostre) wyszło tylko kilka ujęć, jednak muszę przyznać, że np. pierwsze nadal mi się podoba. Z całego doświadczenia wyszłam jednakowo zadowolona i sfrustrowana, ale też bogatsza o odrobinę wiedzy i nowe doświadczenie.

Aparat: Nikon D5200