Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Czerwona róża chińska

Dlaczego dotychczas nie pokazałam innych hibiskusów niż różowy adonis? Sama zadaję sobie to pytanie. W chwili obecnej mam jeszcze dwie róże chińskie, wyhodowane ze szczepek. Przez jakiś czas miałam też trzecią, kupioną w sklepie, jednak podobnie jak poprzednie sklepowe, okazała się bardzo słaba. Kupione hibiskusy diametralnie różnią się od wyhodowanych własnoręcznie, czy to z ukorzeniony gałązek, czy też z nasion. Te pierwsze dostają retardanty by długo pozostały niewielkie i chętnie kwitły. Te drugie rozwijają się normalnie i przyjmują pokrój typowy dla tych roślin – są duże, o długich, cienkich gałązkach, sporych liściach na długich ogonkach, przypominają krzewy lub niewielkie drzewka. Ten z dzisiejszych zdjęć jest jedną z najpopularniejszych odmian botanicznych i chyba najłatwiejszym w hodowli hibiskusem. Roślina obecnie ma jakieś trzy lata i z piętnastocentymetrowej gałązki wyrosła na półtora metrowego olbrzyma. Byłaby jeszcze większa, gdyby nie regularne przycinanie. Biedak trochę męczy się na parapecie, jednak już niedługo dostanie lepszą miejscówkę. Kwitnie bardzo chętnie, pierwsze kwiaty widoczne na dzisiejszych zdjęciach pokazały się gdy hibiskus miał niecały rok. Intensywnie czerwone pompony w rzeczywistości są dużo piękniejsze, miałam spory problem by oddać ich urodę i głęboką, zamszową barwę delikatnych płatków. Kwiaty utrzymują się bardzo krótko, w pełnym słońcu gdy otworzą się rano, już po południu zaczynają więdnąć. Jednak czym starsza roślina i lepsze warunki jakie możemy jej zapewnić, tym więcej kwiatów może pojawić się na raz. Hibiskusy bardzo lubią wystawianie późną wiosną i latem na balkon lub na taras, kwitną wtedy dużo bardziej intensywnie. Kto wie czy nie spróbuję tego w tym roku, zobaczymy, czy wietrzenie daje rezultaty.

Aparat: Nikon D5200

Czytaj dalej

Ciągle tematy roślinne, chociaż z ogrodu przenosimy się na parapet, a z kwietnia do października. To była wyjątkowo piękna, słoneczna jesień, z błękitnym niebem bez jednej chmurki. Korzystali na tym ludzie, korzystały i rośliny doniczkowe. Właśnie z tego powodu udało mi się ukorzenić szczepki wszystkich roślin z dzisiejszego posta: begonii, koleusów i hibiskusów. Do dnia dzisiejszego pozostały ze mną jedynie hibiskusy, z malutkich gałązek wyrosły 1,5 metrowe rośliny. Koleusy poszły w świat, nie miałam wtedy jeszcze ani działki, ani otwartego balkonu by posadzić je wiosną, natomiast begonię załatwił powracający uparcie tarcznik. Pozostały zdjęcia oraz wspomnienia jesiennego słońca i kolorowych listków…

Aparat: Nikon D5200

Czytaj dalej

Na chwilę przerwa w bukietach, natomiast ciąg dalszy drugich części. Dzisiaj hibiskus adonis, który jeszcze nie raz zagości na blogu, bo jego zdjęć z różnych kwitnień mam sporo, niestety, już tylko zdjęć. Roślina jakiś czas temu zaraziła się chorobą grzybową, próbowałam ją leczyć, ale bez skutku. Hibiskusy ze sklepu są zdecydowanie słabsze niż te wyhodowane ze szczepek, jeśli więc w przyszłości pokuszę się o kolejnego, to raczej będą to gałązki… Pierwszą część zdjęć tego hibiskusa możecie zobaczyć tutaj.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej
Close