Hiacynt zimową porą

Kończymy na razie tematy zimowe, wracamy znów do kwiatów i roślin. Dzisiejsze zdjęcia zostały również zrobione zimą, jednak na własnym parapecie, a nie w plenerze. Chcąc trochę ubarwić szare, ciemne mieszkanie kupiłam w supermarkecie 3 hiacynty. Liczyłam na to, że każdy będzie miał inny kolor, ale dwa z nich okazały się różowe. Trzeci, niebieski, był najłatwiej rozpoznawalny z powodu innego zabarwienia pąków. Jego kwiaty były bardziej zbite, o krótszych, szerszych płatkach niż u różowych kuzynów. Pachniał słabiej niż one, chociaż podobno to białe pachną najintensywniej. Był to pierwszy i chyba jedyny raz kiedy miałam cebule do pędzenia na parapecie – w ciepłym mieszkaniu rośliny czuły się bardzo źle, a do tego nie miałam co później z nimi zrobić, nie mając jeszcze działki.

Wracając do samych zdjęć: hiacynt stał na parapecie, co widać na niektórych ujęciach. Mimo to musiałam użyć lampy błyskowej co trochę z spłaszczyło ujęcia, jednak przynajmniej kwiaty są dobrze widoczne. Więcej szczęścia miałam podczas fotografowania różowego, którego również niedługo pokażę na blogu. Akurat wtedy przez kilka dni pokazało się słońce, dzięki czemu mogłam zrobić zdjęcia przy różnych warunkach oświetleniowych. Niebieski kuzyn nie miał tyle szczęścia, dzisiejsza sesja była jedyną, jaką mu zrobiłam.