Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Zima najpiękniejsza

Święta, święta i po świętach – wracamy do regularnego blogowania.  Za oknem jak na razie nie widać zimy, więc postaram się aby była przynajmniej na monitorze. Do tego najlepiej w tym najpiękniejszym wydaniu – tym razem nie ze śniegiem, ale ze szronem. Kiedyś już pokazywałam te bajkowe widoki, teraz pora na resztę zdjęć. Pierwsze dwa ujęcia to krzew forsycji na tle ceglanego muru, dalej sumaki rosnące koło bloku oraz bliżej niezidentyfikowana „choinka”. Podobnie jak w poprzednich postach, tak samo dzisiejsze ujęcia są nieco niebieskie, nie potrafiłam tego wtedy skorygować (a wystarczyło zmienić balans bieli…). Podczas ponownej obróbki nałożyłam kolorowe filtry, co dało efekt bardzo bardziej zbliżony do rzeczywistego widoku. Tego dnia wszystko było trochę niebieskawe, przez światło wczesnego poranka oraz intensywnie błękitne niebo. Dopiero jakąś godzinę później cienka warstwa chmur zmieniła tonację na biało-srebrzystą.

O warunkach jakie panowały tamtego dnia pisałam już wcześniej, w kolejnych postach zadowolę się więc po prostu pokazaniem tego niezwykłego pięknego fenomenu. Szron nie jest niczym niezwykłym, zarówno poprzedniej, jak i tej zimy fotografowałam już podobne widoki. Różnica polega na grubości warstwy – zazwyczaj jest ona dużo cieńsza, przez co świat wygląda jak pokryty delikatną mgiełką, tymczasem tamtego dnia natura postawiła na wyrazistość, nie subtelność. Niestety we wszystkich przypadkach jest to zjawisko bardzo krótkotrwałe, zaledwie po godzinie te piękne rzeźby zaczęły znikać, by do połowy dnia niemal przestać istnieć.

Czytaj dalej

Zima niby trwa – kluczowe słowo to „niby”. Zimno jest, mróz wzorowy, ale w moich okolicach śniegu ani grama, jedynie lód się uchował z ostatniej odwilży. A teraz wiatr hula w smutnym, szaro-burym krajobrazie, ni to przedwiośnia, ni to późnej jesieni… Dlatego na odmianę przywołuję zimę w najpiękniejszej odsłonie, taką, jaka powinna być, a nie jest.

Czytaj dalej

Kilka lat temu, w pewien słoneczny i bardzo mroźny zimowy poranek, matka natura postanowiła zamienić zwykłe szare blokowisko w białą krainę baśni. Tylko na parę godzin, wschodzące słońce dość szybko unicestwiło kruche piękno. Każdy kto mógł, łapał za aparat aby tylko uwiecznić niezwykłe zjawisko – tak też zrobiłam i ja, przez prawie godzinę biegając po okolicy. Powstały dziesiątki zdjęć, choć większość z nich nieudanych, to i tak z reszty byłam teraz w stanie stworzyć kilka postów.

Czytaj dalej
Close