Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Późna jesień o zachodzie słońca

Dzisiaj ciąg dalszy listopadowych zdjęć, zrobionych trochę wcześniej niż te z posta „Listopadowy wieczór”. Jak już pisałam, wyjątkowo ładna pogoda skłoniła mnie do późnego spaceru z aparatem. Pierwszym przystankiem na drodze był jeden z oleśnickich stawów, zabawiłam tam dłuższą chwilę. Te ujęcia są pierwszą próbą fotografowania w plenerze, wcześniej robiłam zdjęcia zachodów słońca z własnego okna.

Efekty są… bardzo mieszane. Część ujęć wyszła za ciemna, części za jasna, musiałam jej więc ujednolicić. Dodatkowo używam filtra HDR i kilku innych, aby uzyskać ciepłe, jesienne kolory.

Muszę przyznać, że staw o tej porze roku i dnia był naprawdę zachwycający. Dodatkowo modelami zostały łabędzie i kaczki – następnym razem koniecznie muszę mieć ze sobą „zapłatę”. Łabędź fotografowany z bliska nasyczał na mnie – „jakim prawem robisz zdjęcia, a nie karmisz?!”:D Jak widać nawet ptaki znają swoje prawa;)

Aparat: Nikon D5200, obiektyw Nikkor 18-55mm

Czytaj dalej

Może okno i blokowisko na horyzoncie to nie najlepsze miejsce na fotografowanie zachodu słońca, ale czasem lepszy rydz, niż nic. Wczesną wiosną ten piękny spektakl ma miejsce dokładnie na wprost moich okien i akurat zasłania go budynek… Nie pamiętam już, dlaczego po prostu nie zebrałam manatków i nie poszłam fotografować w plenerze, do zachodu pozostało jeszcze sporo czasu. Z tego dnia pozostały takie właśnie zdjęcia i cieszę się, że chociaż one – smutno byłoby zapomnieć zachód w odcieniach miedzi.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Dopiero co pisałam, że postaram się nie robić przerw w publikowaniu… Mea culpa, grypa, a potem święta zrobiły swoje, najpierw nie miałam chęci, potem czasu na boga. Dzisiaj wracam ze zdjęciem zrobionym dość dawno temu, wczesną wiosną: Jest to dąb rosnący naprzeciwko mojego okna, od zachodniej strony, a na dole, w tle sąsiedni budynek. To drzewo upodobały sobie gołębie grzywacze, para tych ptaków sypiała na nim przez kilka lat. W ten sposób wyszedł „Zachód słońca z gołębiem”, impresja namalowana przez samą naturę.

Aparat: Nikon L100

Zimą zachody słońca zazwyczaj są dość nudne. Płaska, biała pokrywa chmur po prostu robi się coraz ciemniejsza, by przybrać ostatecznie kolor od czarnego, poprzez brązy, aż do tego charakterystycznego pomarańczowo-rudego koloru gdy pada śnieg. Jedynie podczas zmian pogody niebo zabłyśnie czerwienią w czasie wschodu lub zachodu słońca, niekiedy można też liczyć na mgłę i efektowną szadź. Prawdziwy spektakl na niebie zaczyna się dopiero na przedwiośniu, kiedy gwałtowne zmiany pogody tworzą porozrywane kurtyny chmur – idealne tło dla porannych i wieczornych impresji. Taki stan trwa przez cały ciepły sezon, ale najpiękniejsze obrazy natury zobaczymy podczas przechodzenia frontów atmosferycznych; w czasie letnich upałów jest równie nudno jak podczas jesiennych deszczy.

Czytaj dalej
Close