Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

…bo przeplata, trochę zimy, trochę lata. W tym roku tak nie jest, ale mogło być. Kwiecień lubi płatać figle, raz uraczy nas letnim upałem, innym razem sypnie śniegiem. Rok temu na pół dnia wiosna zamieniła się w zimę, kwiaty i pąki zostały przykryte białą pierzynką. Szybko złapałam za aparat i zrobiłam te nietypowe zdjęcia. Było zimno, jednak w temperaturze powyżej zera śnieg topniał szybko. Wieczorem po anomalii już nie było śladu, pozostały jedynie fotografie.

Czytaj dalej

Kolejny raz wracamy do wiosennego parku i pierwszego spaceru z nowym aparatem. Forsycje są bardzo wdzięcznym obiektem do fotografowania, morze żółtych, wręcz złotych kwiatów pięknie kontrastuje z błękitem nieba. Liście pojawiają się dopiero pod koniec kwitnienia, przez co roślina wygląda jak wielka, puchata żółta kula. Ten krzew rosnący koło rzeczki równie ładnie wyglądał na tle wody i młodej, intensywnie zielonej trawy.

Czytaj dalej

Tym razem zdjęcia jak najbardziej aktualne, chociaż nie zostały zrobione w tym roku. Od kilku lat na wielu trawnikach pojawia się filetowy dywan, raz większy, raz mniejszy, ale nieprzerwanie jest. Nie wiadomo skąd się wzięły, nagle po prostu były, od razu w wielkich ilościach. Fiołki wonne, bo to o nich mowa, stały się już nieodłączną częścią miejskiego krajobrazu, na trawnikach, pod krzewami i drzewami, na klombach i w ogródkach. Nic sobie nie robią z koszenia, wypielone pod żywopłotami po pewnym czasie wracają. Rosnące w osłoniętych miejscach kwitną bardzo wcześnie, nie raz jako jedne z pierwszych. W przyszłości pewnie zaproszę je na działkę, mam nadzieję doczekać się fiołkowego dywanu równie pięknego jak ten:

Czytaj dalej

Powinnam doprecyzować tytuł: pierwsze zdjęcia wykonane lustrzanką. Stary aparat w pewnym momencie zaczął odmawiać posłuszeństwa, a i ciągłe kupowanie baterii przy takiej ilości zrobionych zdjęć nie było tanie. Zdecydowałam się na zakup Nikona D5200, którego używam do dzisiaj. Przez jakiś czas na blogu będą pojawiać się fotografie zrobione jednym albo drugim aparatem, zawsze będę więc pisać którego użyłam.

Pierwszy spacer z nowym aparatem wypadł akurat wiosną, o ile dobrze pamiętam w kwietniu. Mirabelki i forsycje kwitły już w najlepsze, ale przyroda nadal budziła się do życia, w wielu miejscach dominowały beże i szarości. Wypróbowywanie możliwości sprzętu ograniczało się do trybu w pełni automatycznego i pstrykania. Po przeczytaniu instrukcji miałam mętlik w głowie, wszystko myliłam:)

W tym roku koniecznie muszę wrócić do parku, jednak jeszcze nie teraz, jeszcze jest za wcześnie. Z każdym dniem drzewa i krzewy robią się zieleńsze, jednak na prawdziwą eksplozję kolorów musimy jeszcze trochę poczekać.

Czytaj dalej
Close