Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Tym razem zdjęcia jak najbardziej aktualne, chociaż nie zostały zrobione w tym roku. Od kilku lat na wielu trawnikach pojawia się filetowy dywan, raz większy, raz mniejszy, ale nieprzerwanie jest. Nie wiadomo skąd się wzięły, nagle po prostu były, od razu w wielkich ilościach. Fiołki wonne, bo to o nich mowa, stały się już nieodłączną częścią miejskiego krajobrazu, na trawnikach, pod krzewami i drzewami, na klombach i w ogródkach. Nic sobie nie robią z koszenia, wypielone pod żywopłotami po pewnym czasie wracają. Rosnące w osłoniętych miejscach kwitną bardzo wcześnie, nie raz jako jedne z pierwszych. W przyszłości pewnie zaproszę je na działkę, mam nadzieję doczekać się fiołkowego dywanu równie pięknego jak ten:

Czytaj dalej

Powinnam doprecyzować tytuł: pierwsze zdjęcia wykonane lustrzanką. Stary aparat w pewnym momencie zaczął odmawiać posłuszeństwa, a i ciągłe kupowanie baterii przy takiej ilości zrobionych zdjęć nie było tanie. Zdecydowałam się na zakup Nikona D5200, którego używam do dzisiaj. Przez jakiś czas na blogu będą pojawiać się fotografie zrobione jednym albo drugim aparatem, zawsze będę więc pisać którego użyłam.

Pierwszy spacer z nowym aparatem wypadł akurat wiosną, o ile dobrze pamiętam w kwietniu. Mirabelki i forsycje kwitły już w najlepsze, ale przyroda nadal budziła się do życia, w wielu miejscach dominowały beże i szarości. Wypróbowywanie możliwości sprzętu ograniczało się do trybu w pełni automatycznego i pstrykania. Po przeczytaniu instrukcji miałam mętlik w głowie, wszystko myliłam:)

W tym roku koniecznie muszę wrócić do parku, jednak jeszcze nie teraz, jeszcze jest za wcześnie. Z każdym dniem drzewa i krzewy robią się zieleńsze, jednak na prawdziwą eksplozję kolorów musimy jeszcze trochę poczekać.

Czytaj dalej

Dzisiaj równonoc wiosenna – czyli zrównanie dnia z nocą na półkuli północnej. A to oznacza pierwszy dzień wiosny! I chociaż nie przywitała nas w tym roku słońcem (przynajmniej w mojej okolicy), to zdecydowanie widać, że przyroda już się obudziła. Kwitnie coraz więcej kwiatów, pączki na drzewach pęcznieją, widziałam nawet pierwsze zielone listki na pewnym wyrywnym krzewie… Pani Zimie bez żalu mówimy do widzenia!

Zdjęcia nie są z tego roku, ale dobrze oddają to, co się teraz dzieje w przyrodzie, z wyjątkiem pąków forsycji, tych jeszcze nie widziałam. W ogólnej burości pojawia się coraz więcej plam koloru, lada chwila eksplodują bielą mirabelki, najwcześniej kwitnące drzewa owocowe. Jedną widzę przez okno, przez ostatnie kilka dni subtelnie zmieniła kolor, co oznacza pojawienie się pąków kwiatowych. Teraz tylko czekać wiosennego spektaklu!

Czytaj dalej

Jeszcze trochę krokusów – teraz królują już na trawnikach i rabatach, jedyne barwne, widoczne z daleka plamy. Ściągają do siebie rzesze wygłodniałych pszczół, nic dziwnego, niewiele teraz kwitnie. Fioletowe z jakiegoś powodu są najbardziej rozchwytywane, ot, taka preferencja owadów. Te z dzisiejszych zdjęć fotografowałam razem z białymi, rosły tuż obok na dużym trawniku, posadzone w kolorystycznych grupach. O fotografowaniu i samych roślinach pisałam już tutaj, nie będę się więc powtarzać – pozostawiam zdjęcia i życzę przyjemnego weekendu:)

Czytaj dalej
Close