Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Trochę ciąg dalszy poprzedniego posta, bo zdjęcia zrobione na tym samym spacerze. Pierwsze wypatrzone kwiaty, chociaż wracając widziałam kwitnące w najlepsze mirabelki. Na tle niebieskiego nieba białe płatki i ciemne gałązki wyglądały tak pięknie. Malutkie bukieciki, a w nadal szarym krajobrazie cieszyły tak bardzo:)

Czytaj dalej

Powinnam doprecyzować tytuł: pierwsze zdjęcia wykonane lustrzanką. Stary aparat w pewnym momencie zaczął odmawiać posłuszeństwa, a i ciągłe kupowanie baterii przy takiej ilości zrobionych zdjęć nie było tanie. Zdecydowałam się na zakup Nikona D5200, którego używam do dzisiaj. Przez jakiś czas na blogu będą pojawiać się fotografie zrobione jednym albo drugim aparatem, zawsze będę więc pisać którego użyłam.

Czytaj dalej

Dzisiaj równonoc wiosenna – czyli zrównanie dnia z nocą na półkuli północnej. A to oznacza pierwszy dzień wiosny! I chociaż nie przywitała nas w tym roku słońcem (przynajmniej w mojej okolicy), to zdecydowanie widać, że przyroda już się obudziła. Kwitnie coraz więcej kwiatów, pączki na drzewach pęcznieją, widziałam nawet pierwsze zielone listki na pewnym wyrywnym krzewie… Pani Zimie bez żalu mówimy do widzenia!

Czytaj dalej

Jeszcze trochę krokusów – teraz królują już na trawnikach i rabatach, jedyne barwne, widoczne z daleka plamy. Ściągają do siebie rzesze wygłodniałych pszczół, nic dziwnego, niewiele teraz kwitnie. Fioletowe z jakiegoś powodu są najbardziej rozchwytywane, ot, taka preferencja owadów. Te z dzisiejszych zdjęć fotografowałam razem z białymi, rosły tuż obok na dużym trawniku, posadzone w kolorystycznych grupach. O fotografowaniu i samych roślinach pisałam już tutaj, nie będę się więc powtarzać – pozostawiam zdjęcia i życzę przyjemnego weekendu:)

Czytaj dalej

Wiosna w mojej okolicy nadal się ociąga. Niby jest ciepło, niby coś już się zieleni, ale nadal dominującym kolorem w krajobrazie jest brązowy. Można powiedzieć że ciągle mamy kalendarzową zimę, a tak wysokie temperatury to raczej niespodzianka, nie reguła… Mimo to, apetyt rośnie w miarę jedzenia, po tylu ciepłych dniach chciałoby się zieleni i kwiatów. Na młode listki jeszcze przyjdzie poczekać, pierwsze „kotki” jednak już widziałam:) Powoli, ale niepowstrzymanie, wiosna rozpoczęła swój triumfalny pochód.

Czytaj dalej
Close