Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Żółto i fioletowo

Kwietniowych widoków ciąg dalszy – nadal są to zdjęcia z początku miesiąca, więc takich obrazków na żywo już nie zobaczymy. Forsycje przekwitły, ziarnopłon wiosenny również, jedynie kwitnącą jasnotę możemy nadal spotkać. Ten pospolity chwast lubi wilgotną ziemię i kwitnie masowo wczesną wiosną, ale pojedyncze rośliny zdarzało mi się napotkać i późną jesienią. Jeżeli napotkamy go dużo w jednym miejscu widok jest niesamowity, istne morze fioletu. Roślina ta ma również odmiany ogrodowe, ozdobne nie tylko z kwiatów, ale i z liści. Ja jednak najbardziej lubię te małe dzikuski, bo to właśnie od nich zaczęłam przygodę z fotografowaniem chwastów.

Czytaj dalej

Wczesna wiosna

Kwietniowego spaceru część pierwsza – patrząc na to, co uwieczniłam, był to raczej początek miesiąca niż koniec. W kwietniu wszystko zmienia się jak w kalejdoskopie, a do tego możemy trafić zarówno na koniec zimy, początek wiosny lub niemal lato… Każdego dnia można wyjść z aparatem i wrócić z ciekawymi, zupełnie innymi zdjęciami niż te zrobione dzień wcześniej. Oto właśnie urok wiosny, jedynie jesień podczas zmiany koloru liści może jej dorównać. Jednak jesienią zawsze mamy poczucie końca, świat będzie już tylko bardziej szary i zimny, a teraz perspektywy są piękne, dosłownie i w przenośni. A więc – podziwiajmy:)

Czytaj dalej

Pierwsze fotografie owadów

Pierwszej wiosny po kupieniu nowego aparatu postanowiłam spróbować fotografowania owadów – starym aparatem udało mi się zrobić kilka ujęć motyli jesienią, ale niestety był on za wolny, nawet pszczoły zazwyczaj uciekały nim zdążyłam zrobić zdjęcie. W teorii z lustrzanką nie powinnam mieć takich problemów, ale właśnie, tylko w teorii. Zabrakło mi umiejętności, bo nawet niepłochliwe pszczoły należy fotografować w trybie manualnym, wiedzy i odpowiedniego obiektywu. Prawdziwe makro to to nie jest, również późniejsze próby można określić raczej jako „fotografia owadów” ale były one już zdecydowanie bardziej udane. Z tamtej sesji obronną ręką (czytaj: odpowiednio ostre) wyszło tylko kilka ujęć, jednak muszę przyznać, że np. pierwsze nadal mi się podoba. Z całego doświadczenia wyszłam jednakowo zadowolona i sfrustrowana, ale też bogatsza o odrobinę wiedzy i nowe doświadczenie.

Aparat: Nikon D5200

Czytaj dalej

Po raz kolejny, ponieważ krokusy już na blogu pokazywałam, jednak w innej odsłonie niż ta dzisiejsza. Tamte zdjęcia robiłam telefonem komórkowym, natomiast dzisiejsze już lustrzanką cyfrową i teleobiektywem. Różnica jest od razu dostrzegalna: po pierwsze, starałam się zmienić punkt widzenia fotografując kwiaty raczej z boku, a nie z góry. Drugą zauważalną różnicą jest dużo mniejsza głębia ostrości, co jest zasługą długiego obiektywu. Te zdjęcia są jednymi z pierwszych jakie zrobiłam używając tego obiektywu, dopiero testowałam jego możliwości. W tym roku nie udało mi się sfotografować krokusów, mam nadzieję nadrobić to w kolejnym – są one tematem może często powtarzanym, ale bardzo trudno im się oprzeć, po zimie każda kropla koloru jest na wagę złota. Zawsze jednak można spróbować fotografowania w inny sposób, np. późnym popołudniem, inne światło powinno dać zupełnie nowy efekt.

Aparat: Nikon D5200

Czytaj dalej

Wiosna w parku

Kolejny post który planowałam opublikować wcześniej, bo już na początku marca, jednak choroba pokrzyżowała moje zamiary. Fiołki wonne pokazywałam już rok temu, nadal jest ich całkiem sporo na miejskich trawnikach, jednak chyba poprzednie wiosny były dla nich bardziej sprzyjające, ponieważ teraz widzę raczej rozrzucone kępki, a nie całe łany jaki jeszcze 3-4 lata temu. Ta dziwna roślina na dwóch środkowych zdjęciach to łuskiewnik różowy pokazujący swe niesamowite kwiatostany wczesną wiosną. Te rośliny spotkałam na nieużywanej działce niedaleko parku – z tego powodu mogłam fotografować je jedynie z odległości i do tego przez płot. Na końcu budzące się do życia i kwitnące wierzby oraz pierwszy nieśmiały kwiat mirabelki, który wysforował się o kilka dni przed swoich pobratymców.

Aparat: Nikon L100

EDIT: Napiszę również tutaj to, co pisałam wczoraj na drugim blogu – publikowanie zdjęć na zewnętrznej stronie wreszcie się na mnie zemściło, z dniem 7 maja fmix zamyka swe podwoje… Oznacza to, że wszystkie zdjęcia z wyjątkiem pierwszych, opublikowanych jako obrazek wyróżniający znikną. Na szczęście mam kopię każdego z postów, więc nie przepadną na amen. Na nieszczęście, oznacza to że muszę je wszystkie wgrać na serwer, przez co znów nie będę mieć czasu by coś nowego zrobić na blogu. Plusem jest za to trochę lepsza jakość zdjęć, no i pewność, że taka sytuacja nie powtórzy się w przyszłości.

Czytaj dalej
Close