Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Jak pełnia wiosny, to muszą być kwitnące mirabelki. Nie zawsze trafiają one idealnie w tę porę, czasami są jednymi z pierwszych kwitnących roślin. W tamtym roku im się jednak udało, ale niestety trafiłam na koniec kwitnienia… A do tego, nie mając jeszcze teleobiektywu, musiałam szukać niskiego drzewka – wysokie wyglądały na zdjęciach jak wielkie białe plamy. Na szczęście udało mi się trafić na mirabelkę bardzo mocno przyciętą, która odbiła praktycznie od samej ziemi. Część gałęzi była w słońcu i miała jeszcze kwiaty, mogłam więc fotografować do woli.

Aparat: Nikon D5200, obiektyw Nikkor 18-55 mm

Czytaj dalej

Przechodzimy do coraz późniejszej, coraz bardziej kolorowej wiosny. Fiołki wonne już kiedyś pokazywałam – dzisiejsze zdjęcia zrobiłam rok po poprzednich, tym samym aparatem, ale innym obiektywem. Teleobiektyw pozwala pięknie wydobyć maleńkie kwiatuszki z tła, trzeba jednak „zejść do ich poziomu”, czyli niemal położyć się na trawie. Warto trochę się potrudzić, ten cudny fiolet w połączeniu z żywą zielenią aż prosi się o uwiecznienie.

Aparat: Nikon D5200, obiektyw Tamron 70-300 mm

Czytaj dalej

Na dobre zmieniamy tematykę zdjęć na blogu. Czas na wiosnę i coraz więcej kolorów! Ta najwcześniejsza zwykle nie jest bardzo barwna – zaczyna się od małych plamek kolorów w ogólnej szarości, to tu, to tam. Pierwsze, młodziutkie listki, nie zawsze zielone, najwcześniejszy kwiaty, żółty brzuszek sikorki która jeszcze nie przeniosła się do lasu, błękit nieba… Na prawdziwą feerię barw przyjdzie jeszcze poczekać, ale z każdym dniem jest coraz piękniej, coraz bardziej radośnie…

Czytaj dalej

Sądziłam że pojawią się mniej więcej w terminie publikacji tego posta. A tu niespodzianka! Pierwsze przebiśniegi widziałam już w piątek 15 lutego, więc musiały wyjść z ziemi kilka dni wcześniej. Tym razem nie uczyniły zadość swojej nazwie, nie musiały przebijać się przez śnieg. Co zupełnie nie odejmuje im uroku:)

Czytaj dalej

Wiosennych widoków ciąg dalszy. Dzisiaj przenosimy się do innej wiosnę, ale to nadal kwietniowe zdjęcia. Powstały w przeciągu kilku dni – apogeum kwitnienia forsycji przypadło akurat na gorszą pogodę, mirabelki i fiołki wonne miały więcej szczęścia. Robiąc pierwsze fotografie z dzisiejszego posta nauczyłam się jednej ważnej rzeczy – zdjęcia „kropelkowe” robić po deszczu, albo lepiej zabezpieczyć aparat. Taka lekcja na przyszłość…

Mirabelki i fiołki niedługo pokażę w osobnych postach, teraz napiszę kilka słów o forsycji. Każdy ją zna, jest niezwykle popularnym krzewem w ogrodach i w zieleni miejskiej. Jej żółte kwiaty nieodmiennie kojarzą się wczesną wiosną, a jeśli terminy akurat się zgrają, również z Wielkanocą. Forsycja jest krzewem w łatwym w uprawie, nie lubi tylko długotrwałej suszy, jeśli jednak podlejemy ją w czasie letnich upałów da sobie radę praktycznie wszędzie. Warto wiedzieć że kwitnie tylko na pędach zeszłorocznych, więc zbyt mocno przecięta nie wyda wielu kwiatów. Do małych ogrodów warto zastanowić się nad odmianą miniaturową, której nie trzeba będzie tak często przycinać.

Czytaj dalej
Close