Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

W coraz bardziej kolorowym krajobrazie wszystko co zielone staje się widoczne – trawa, chwasty, pojedyncze drzewa czy nawet liście oraz mchy. Właśnie teraz, gdy słońce nie operuje już tak mocno, a wilgoci jest pod dostatkiem przypominają aksamitne, szmaragdowe poduszeczki. Natomiast porosty przez cały rok są takie same, te występujące pospolicie na miejskich drzewach najczęściej mają kolor szaroniebieski lub żółtozielony. Wszystkie razem, a jeszcze lepiej z grzybami i wątrobowcami tworzą bardzo malowniczą mozaikę, szkoda, że niezbyt często spotykaną.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Nostalgicznie, bo tych drzew już nie ma – wierzby rosły sobie od wielu lat na pobliskim skwerku, aż ktoś uznał, że przeszkadzają. Ten obcięty „pień” z powtykanymi patykami to tak na prawdę ucięty konar, pokazujący fantastyczną fakturę drewna. Również pokryta mchem kora jest piękna, a każdy gatunek ma indywidualną dla siebie fakturę. To akurat są „polskie wierzby”, niestety nie pamiętam ich nazwy gatunkowej. Te niewielkie drzewa lubią wilgotne miejsca, są wręcz idealne do osuszania zbyt mokrych terenów. Jak wszystkie wierzby nie są długowieczne, ale te miały nie więcej niż 35 lat, to przykre, że zostały wycięte.

Czytaj dalej

Zdjęcia zrobione o tej samej wczesnowiosennej porze co poprzednie, ale rok później. Był marzec, jeszcze przed rozpoczęciem wegetacji, ale takie kadry mogłyby powstać zarówno późną jesienią jak i podczas bezśnieżnej zimy. Takie zawieszenie w czasie, w chłodzie, we śnie. Nie widać, że to centrum miasta, że obok są budynki mieszkalne i wielkie centrum handlowe. Tylko na jednym zdjęciu pokazałam fragment parkowej alejki, wiec to nie las, ale cisza nadal trwa, brak ludzi i jakiegokolwiek życia. Niebo tego dnia było szczelnie zasłonięte przez chmury, ich powłoka była jednak cienka, słońce było widoczne jako miękka, opalizująca sfera. Zdjęcia robiłam telefonem i w tym przypadku sprawdził się on lepiej niż przy fotografowaniu architektury.

Czytaj dalej
Close