Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Fittonie w kroplach wody

Fittonie kiedyś już pokazywałam, ale jeszcze trochę żywej zieleni i różu nie zawadzi. Rośliny te uprawiałam przez jakieś 2 lata, zanim zbyt suche powietrze i przędziorek ich nie wykończyły. Kolejnego podejścia do nich nie zrobię, nie mam odpowiednich warunków. Pozostaje więc tylko podziwianie zrobionych zdjęć i ewentualnie wizyta w ogrodzie botanicznym. Dzisiejsze ujęcia zrobiłam w pochmurny dzień, zaraz po wykąpaniu roślin w celu usunięcia kurzu. Kropelki wody wydały mi się tak ładne, że warto je było uwiecznić. Większość zdjęć jest odrobinę nieostra, gdybym dzisiaj miała powtórzyć tę sesję użyłabym statywu i dłuższego czasu naświetlania. Mimo wszystko na żywe, kontrastowe kolory przyjemnie popatrzeć, kiedy za oknem krajobraz w odcieniach szarości.

Czytaj dalej

Makrofotografia próba pierwsza

Dzisiaj zaczynam nową krótką serię zdjęć. Krótką na razie, dopóki w przyszłości znów nie zabiorę się za fotografię makro. Chcąc spróbować sił w tej dziedzinie zdecydowałam się kiedyś na zakup najtańszego, chociaż nie najłatwiejszego rozwiązania, a mianowicie pierścieni przedłużających. Efekty ich użycia faktycznie są niesamowite, mankamentem jest natomiast niezwykle mała głębia ostrości. Pierścienie są trzy: 36, 20 i 12 mm. Można używać ich zarówno razem, jak i pojedynczo, dzisiejsze zdjęcia powstały przy użyciu obiektywu kitowego i wszystkich trzech pierścieni. Na większości zdjęć są rośliny doniczkowe, natomiast na dwóch ostatnich mieczyk, którego akurat miałam w wazonie. W przyszłości prawdopodobnie również będę fotografować kwiaty, jednak już nauczyłam się kilku rzeczy przy robieniu takich ujęć. A mianowicie: potrzebny jest statyw, bardzo dobre, mocne światło oraz jakiś konkretny punkt na którym skupimy ostrość, np. kropla wody. Bez tego fotografuje się bardzo trudno, a efekty pozostawiają wiele do życzenia.

Aparat: Nikon D5200

Czytaj dalej

Zimowy storczyk

Storczyków mam sporo. Nie bardzo dużo, widywałam większe i bardziej imponujące kolekcje. Trochę ich jednak mam, kilka się też przewinęło, bo zawsze mogą przytrafić się pasożyty, a te z kwiaciarni często bywają przelane. Ostatnio właśnie w taki sposób straciłam falenopsisa którego moja ciocia dostała jako prezent. Roślina była mocno przelana i mimo prób ratowania niestety zgniła. Dużo łatwiej postępować ze storczykami które są przesuszone, zazwyczaj dość szybko dochodzę do siebie. Na szczęście okaz z dzisiejszych zdjęć ma się całkiem dobrze, w tej chwili również kwitnie, już nie potrafię powiedzieć, który raz. Na zdjęciach jest jedno z wcześniejszych kwitnień, widać to po śniegu za oknem. W przypadku storczyków kwitnienie zimą jest bardzo częste, zazwyczaj wypuszczają pędy pod koniec lata lub wczesną jesienią, więc spektakl zaczyna się w okolicach Bożego Narodzenia i trwa aż do późnej wiosny. Ten konkretny storczyk był jednym z moich pierwszych, został kupiony w Ikei z trzema listkami i czterema kwiatkami. Teraz rozrósł się znacznie, ale nadal jak arystokrata na każdym pędzie dawkuje kwiatki, mając zazwyczaj 5-6 na raz. Nadrabia to często wypuszczając pędy, kiedy jeden zamiera, zwykle po 2-3 miesiącach pojawia się kolejny. Ciekawostką jest, że jego kwiaty reagują mocno na nawóz jaki dostaje roślina. Zazwyczaj są właśnie takiego beżowatego koloru, ale zdarzyło się kwitnienie które było ciemnorude. Pokażę te zdjęcia w przyszłości, a dzisiaj zapraszam do podziwiania egzotycznej piękności na tle zimowego zachodu słońca.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Wracamy na chwilę do domu moich dziadków – jeszcze jedno ujęcie które ma dla mnie wiele nostalgii. Peperomia bardzo wiele wędrowała: najpierw przez kilka lat sama ją hodowałam na kuchennym parapecie, później wyjechała do domu dziadków. Tam z jednej rośliny powstało kilka mniejszych egzemplarzy, które rosły w zupełnie inny sposób. Prawdopodobnie z powodu niższej temperatury rośliny miały dużo krótsze łodyżki, tworząc bardzo zwarte, krągłe kępki liści. Właśnie taką kępkę uwieczniłam na tym zdjęciu.

Grudnik, inaczej Kaktus Bożonarodzeniowy

Już kwitnie w najlepsze, chociaż zaczął nieco później niż rok temu. Mimo że nazywany kaktusem bożonarodzeniowym dość rzadko dotrzymuje tego terminu. W zeszłym roku był raczej kaktusem na święto dziękczynienia, w tym – na święto niepodległości. Pąki i kwiaty pojawiają się „falami”, podobnie jak u hibiskusów. Jego krewni, biały i różowy jak na razie nie wykazują chęci do ozdobienia parapetów, ale jeszcze mają trochę czasu.

Historię tego konkretnego grudnika opisywałam już rok temu. Teraz dodam tylko, że roślina ma się dobrze, mimo że dokuczyły jej letnie upały. Mam nadzieję, że po przeprowadzce znajdę dla niej lepsze stanowisko. Grudniki zdecydowanie nie lubią ostrego słońca, są też wrażliwe na brak wody i za ciasną doniczkę. Po przesadzeniu szybko pięknieją i na jesień możemy spodziewać się takich widoków.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej
Close