Kolejny raz zmiana tematu – jest ciepło, pięknie i słonecznie, czas więc na nieco ciemniejsze, bardziej stonowane zdjęcia. Pudełko pełne świeżych borówek okazało się nader ciekawym tematem, ujęcia może monochromatyczne, ale to właśnie te ciemne, pyszne owoce miały być głównym bohaterem sesji, nic więcej. Mój ulubiony sposób wypełnienia całego kadru fotografowanym obiektem dał właśnie taki efekt, duże zbliżenia, dużo detali, mało koloru. Później próbowałam powtórzyć tę sesję z truskawkami, niestety, bez powodzenia… Każdy owoc czy warzywo zachowuje się przed obiektywem inaczej, różny kolor, faktura, połysk lub jego brak, stawiają inne wymagania.
Borówki są niemal całkiem matowe, więc mocne, boczne oświetlenie dało ciekawy światłocień, natomiast truskawki błyszczą jakby były mokre – zamiast delikatnego połysku dostajemy przepalenia. Podsumowując: trzeba próbować, próbować, próbować, nie ma gotowej recepty na zdjęcie.

Aparat: Nikon L100