Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Za oknem znowu szaro, znowu zimno, znowu pada – jesiennie przebarwione liście wydają się jeszcze bardziej kolorowe, ale co z tego, kiedy nie ma słońca by te barwy rozświetlić? Kolejny raz przeniesiemy się więc w okres, kiedy go nie brakowało, chociaż dzisiejsze zdjęcia może nie do końca to zdradzają. Historię bukietu złocieni już opisałam, podobnie jak podstawowe fakty na temat ich uprawy. Dzisiaj dodam tylko, że o ile nazwy tej konkretnej odmiany nadal nie znam, to widziałam w sklepie jej nasiona, więc marzenie o posiadaniu ich w ogrodzie może się spełnić.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Dzisiaj cofamy się nieco w czasie – gdy za oknem leje i wieje, pokażę Wam spaloną słońcem letnią łąkę. Wśród suchych, brązowych źdźbeł i wymęczonej zieleni, w samym środku upalnego dnia błyskała gdzieniegdzie kolorem, głównie białym i żółtym. Z bliska widać było ile różnych roślin kwitło w tym czasie, chociaż niektóre dostrzegłam dopiero patrząc pod odpowiednim kątem. I chociaż koloru za oknami jeszcze nie brakuje, na takie widoki przyjdzie nam czekać cały rok – dlatego już teraz zaczynam publikować barwne, choć nie tylko kwiatowe posty, by za jakiś czas przejść do „rozświetlania zimy”.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Czas na trochę koloru, żeby nie było zbyt monotonnie. Zarówno storczyka, jak i hippeastrum pokazywałam już osobno, tak się akurat złożyło, że kwitły razem, więc uwieczniłam je na jednym zdjęciu. Amarylisa już niestety nie ma, orchidea jest, ma się dobrze, chociaż akurat odpoczywa. Na zdjęciach jest jej „sklepowe” kwitnienie, od tego czasu wypuściła pęd chyba ze trzy razy. Na kolejny przyjdzie dłużej poczekać, bo niedawno musiała zmienić domek na większy i nadal się po przeprowadzce regeneruje.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Edit 28.09: odtwarzam ten post po przejściowych problemach technicznych, za ewentualne problemy z góry przepraszam.

W tamtym roku jesień przychodziła powoli, ścierając się z latem na każdym kroku – dni ciepłe i słoneczne, ale już zdecydowanie krótsze, kwitnące kwiaty, jednak tylko pojedyncze lub przyschnięte, zieleń pociemniała, a gdzieniegdzie przebłyski koloru. Mimo wszystko zmiany były widoczne, nowa pora roku przychodziła z klasą, a stara z równym taktem ustępowała miejsca, nie miała w sobie nic z tego kurczowego trzymania się resztek jak w roku następnym. Każda pora roku jest inna – nie tylko z powodu swej naturalnej, oczywistej zmienności, ale również własnego indywidualizmu – wiosna odmienna od wiosny, zima od zimy… Niepowtarzalne niczym odcisk palca.

Czytaj dalej

Dzisiaj nietypowo, bo zdjęcia zrobione telefonem – te szczepione na pniu róże zachwyciły mnie swoimi kolorami, zwłaszcza koralowa. Żałowałam, że nie mam przy sobie aparatu, więc uwieczniłam je chociaż w ten sposób. I dobrze się stało, bo długo nie wracałam w tamto miejsce, a przy kolejnej wizycie róż już nie było.

Czytaj dalej
Close