Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Żółta astromeria

Ostatnia na razie sesja astromerii, w przeciwieństwie do dwóch poprzednich odbyła się innego dnia, z innymi kwiatami. Żółte astromerie były częścią bukietu, razem z m.in. białym goździkiem. O ile dobrze pamiętam, w bukiecie były również różowe i pomarańczowe goździki, jednak ich zdjęcia nie wyszły zbyt dobrze. Wiosną zeszłego roku kupiłam bukiet różowych astromerii, ale kwiaty z jakiegoś powodu się nie rozwinęły. Raczej wątpię, czy w najbliższym czasie będę próbować kolejnej sesji tych kwiatów. Prędzej skupię się na roślinach ogrodowych, które można kupić na bazarze – niestety astromerie są dostępne jedynie w kwiaciarniach i w supermarketach. Do takich sklepowych bukietów często zniechęca mnie fakt, że są nieświeże lub pąki w ogóle się nie rozwijają. Z bazarowymi roślinami nigdy nie miałam takich problemów.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Pomarańczowy mieczyk

Tak jak pisałam w poprzednim poście, dzisiaj czas na pomarańczowego mieczyka. Fotografowałam go tego samego dnia, co białego i podobnie jak tamten, był to pierwszy raz, kiedy miałam te kwiaty w tym kolorze. Dzisiejszy miał nieco więcej szczęścia niż poprzedni, rozwinął się w pełni dopiero podczas słonecznego dnia. Rezultat sesji dużo bardziej przypadł mi do gustu. Mieczyk nie był jednolicie pomarańczowy, tak jak lilie kiedyś, miał ciemnożółtą gardziel, stopniowo przechodzącą w delikatny, miejscami niemal koralowy odcień płatków. Z takimi barwami dużo łatwiej się „współpracuje” niż z ostrymi, zwłaszcza intensywną czerwienią czy ciemnym błękitem. Niebieskie mieczyki nie istnieją, jednak czerwone już tak, jest to jeden z popularniejszych kolorów. Być może w tym roku podejmę ich wyzwanie, bo jeżeli zdjęcia będą udane, czerwień prezentuje się przepięknie. Pożyjemy, zobaczymy, chociaż akurat mieczyki są pewnym punktem programu letnich sesji. Planuję również szukać kwiatów których dotąd nie fotografowałam lub tych znanych w innych, nowych kolorach. Pozostaje również wyzwanie koloru tła, jednak rozwiązanie tego problemu będę mogła przemyśleć i przetestować dopiero pod koniec lutego, po przeprowadzce.

Aparat: Nikon D5200

Czytaj dalej

Biały mieczyk

Jak łatwo można zauważyć, odkąd przeniosłam bloga z bloggera na własny serwer i zaczęłam używać wtyczki kafelkowej, bardziej zwracam uwagę na kolorystyczne dopasowanie zdjęć do siebie na stronie głównej bloga. Lubię by fotografie przechodziły płynnie z jednego koloru w drugi, lub odwrotnie, kontrastowały ze sobą. Przed świętami publikowałam zdjęcia w żywych, ciepłych kolorach, później pojawiły się ujęcia zimy w różnych odcieniach niebieskiego, by stopniowo przejść przez zdjęcia zielone i zielono-białe do białego. Kolor biały traktuję jako najbardziej uniwersalny, taki przerywnik między często nie pasującymi do siebie barwami. Dlatego dzisiaj wybrałam ujęcia białego mieczyka, chociaż te kwiaty pojawiają się ostatnio na blogu dość często. Główną zmianą jest to, że dzisiejsza sesja jest pierwszą zrobioną lustrzanką cyfrową. W kolejnym poście pojawi się drugi mieczyk sfotografowany tego samego dnia. Podobnie jak w przypadku konwalii, starałam się jak najbardziej zbliżyć do starych zdjęć zrobionych cyfrówką. Jednocześnie z dużą uwagą przyglądałam się wszystkim różnicom między oboma aparatami. Ujęcia wykonane lustrzanką są zdecydowanie lepsze jakości, jednak trudniej osiągnąć bardzo głęboki światłocień. Na początku sprawiało mi to duże trudności, teraz, kiedy robię wszystkie zdjęcia w trybie manualnym lepiej sobie radzą z tym problemem. Mieczyk nie miał dużo szczęścia, akurat tego dnia nie było bardzo mocnego słońca i efekty okazały się mało zadowalające. Wybrałam najładniejsze ujęcia, a teraz, po upływie dłuższego czasu, potrafię lepiej docenić ich delikatną urodę, zupełnie inną, choć jednocześnie w tym samym stylu co stare ujęcia.

Aparat: Nikon D5200

Czytaj dalej

Konwalia majowa odsłona druga

Dawno, dawno temu opublikowałam na blogu zdjęcia bukietu konwalii majowej. Były to jedne z pierwszych udanych ujęć bukietów, jakie zrobiłam. Dzisiejsze konwalie są również w pewien sposób pierwsze, miały być to próbne zdjęcia bukietu zrobione lustrzanką. Po ponownej obróbce okazały się na tyle dobre, by pokazać je na blogu. Tego samego dnia robiłam próby z pierścieniami do makro, jednak tutaj nie powiodło mi się tak dobrze. Niedługo pokażę na blogu późniejsze fotografie zrobione za pomocą tych pierścieni, na których przynajmniej coś widać:) Możliwe że w tym roku również zrobię sesję konwalii, jednak już w totalnie innych warunkach. Nowy pokój w jakim zamieszkam już w lutym będzie miał białe ściany, zupełne przeciwieństwo obecnego z ciemną tapetą, która na zdjęciach wychodzi jako czarna. Dodatkowo południowo-wschodnia wystawa okna również zmieni warunki oświetleniowe. Być może w dalszej przyszłości znajdę sposób by robić zdjęcia na czarnym tle (lub kolorowym, co mi się dotąd nie udało), na początku jednak będę próbować fotografii na tle białym. Będzie to bardzo ciekawe doświadczenie, zwłaszcza w przypadku białych kwiatów na białym tle, właśnie takich, jak konwalia majowa.

Aparat: Nikon D5200

Czytaj dalej

Hiacynt zimową porą

Kończymy na razie tematy zimowe, wracamy znów do kwiatów i roślin. Dzisiejsze zdjęcia zostały również zrobione zimą, jednak na własnym parapecie, a nie w plenerze. Chcąc trochę ubarwić szare, ciemne mieszkanie kupiłam w supermarkecie 3 hiacynty. Liczyłam na to, że każdy będzie miał inny kolor, ale dwa z nich okazały się różowe. Trzeci, niebieski, był najłatwiej rozpoznawalny z powodu innego zabarwienia pąków. Jego kwiaty były bardziej zbite, o krótszych, szerszych płatkach niż u różowych kuzynów. Pachniał słabiej niż one, chociaż podobno to białe pachną najintensywniej. Był to pierwszy i chyba jedyny raz kiedy miałam cebule do pędzenia na parapecie – w ciepłym mieszkaniu rośliny czuły się bardzo źle, a do tego nie miałam co później z nimi zrobić, nie mając jeszcze działki.

Wracając do samych zdjęć: hiacynt stał na parapecie, co widać na niektórych ujęciach. Mimo to musiałam użyć lampy błyskowej co trochę z spłaszczyło ujęcia, jednak przynajmniej kwiaty są dobrze widoczne. Więcej szczęścia miałam podczas fotografowania różowego, którego również niedługo pokażę na blogu. Akurat wtedy przez kilka dni pokazało się słońce, dzięki czemu mogłam zrobić zdjęcia przy różnych warunkach oświetleniowych. Niebieski kuzyn nie miał tyle szczęścia, dzisiejsza sesja była jedyną, jaką mu zrobiłam.

Czytaj dalej
Close