Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Jeden z bardziej pospolitych chwastów w moich okolicach, co roku wiosną pojawia się w ogromnych ilościach w co bardziej wilgotnych miejscach. Tworzy wielkie, fioletowe łaty widoczne już z daleka, jej kwiaty szczególnie uwielbiają trzmiele. Bardzo urodziwa roślina, ma również odmiany ogrodowe o pstrokatych liściach. Te zdjęcia były jednymi z moich pierwszych „plenerów” – choć może to szumnie powiedziane, pobliska łączka i trawnik dookoła bloku to jeszcze nie plener. Tak czy inaczej, zaczęłam szukać kwiatów innych niż ogrodowe, a dzikie rośliny, zwłaszcza z bliska są niesłychanie fascynujące i urodziwe. Często takie maleństwa nie ustępują urodą temu, co hodujemy w ogródkach, po prostu różnią się rozmiarem. Warto poświęcić im chwilę i docenić, bo czy nie są piękne?

Czytaj dalej

Kolejny z ulubionych wiosennych widoków, kwitnące drzewka owocowe. Jako pierwsze zaczynają mirabelki, ubierając się w tysiące delikatnych, białych kwiatów i oszałamiający słodki zapach. Wczesna pora kwitnienia sprawia, że przyciągają wszystkie okoliczne owady zapylające, drzewka zaczynają więc bzyczeć już z daleka, dodając wrażenia słuchowe do wzrokowych i węchowych. W słoneczne dni takie jak ten są niesamowitym spektaklem świateł i cieni z bliska, a z daleka przypominają panny młode idące do ślubu. Drzewko z tych zdjęć było malutkie, ukryte pod innymi, wyższymi roślinami. Jako mistrz drugiego planu załapała się forsycja, widoczna pod postacią żółtych błysków w tle. O tej porze roku nawet skwerek na blokowisku może być piękny:)

Czytaj dalej

Bardzo długo nie lubiłam tych zdjęć – wydawały się nieciekawe, pokazujące wszystko i nic. Nadal nie są jednymi z moich ulubionych, ale po ponownej obróbce wyglądały na tyle dobrze, że zdecydowałam się je pokazać na blogu. Wiosenny, ciepły dzień, niebieskie niebo i intensywnie różowe kwiaty, niestety dość wysoko. Drzewa nazywane przez wszystkich „rajską jabłonią”, ale nie jestem pewna, na ile poprawnie. Jesienią faktycznie obsypują się masą małych czerwonych owoców, przypominających jabuszka. Rosną sobie od dawna na blokowisku, posadzone niedługo po powstaniu budynków w latach 70-tych.

Czytaj dalej

Uwielbiam kwiaty we wszelkiego rodzaju wzorki – kropki, plamki, paski działają na mnie jak magnes, obojętnie czy widzę bukiet, roślinę doniczkową czy ogrodową. W tamtym czasie na te ostatnie nie mogłam sobie pozwolić, nad czym bolałam całym sercem. Kiedy zobaczyłam te maluchy, przecenione na kilka groszy za doniczkę, po prostu musiałam zaryzykować. Nie przetrwały na parapecie zbyt długo, nadają się raczej na balkon lub jako roślina jednoroczna do ogrodu. Na dodatek słońce sprawiło mi przykrą niespodziankę, a nie miałam zbyt wielkich umiejętności fotografowania w cieniu. Te niewielkie roślinki są jednak tak urocze, że po protu muszę podzielić się ich widokiem. Mam też ogromną nadzieję trafić jeszcze na nie w sklepie, byłyby cudnym dodatkiem na działkę.

Czytaj dalej

Tulipany były i są nadal tematem dla mnie trudnym. Dlaczego? Nie jestem do końca pewna – coś w ich płatkach, pewna woskowość, sposób, w jaki odbijają światło bardzo utrudnia, a czasem wręcz uniemożliwia zrobienie zdjęć. Stary aparat, bez możliwości manualnego ustawienia parametrów nie chciał łapać na nich ostrości, zaledwie dwukrotnie zrobiłam ostre i wyraźne zdjęcia tych kwiatów. Wszystkie pozostałe próby dawały efekt w postaci rozmytej plamy. Za to nauczyłam się jednej rzeczy: tulipany najlepiej fotografować w naturze, przy ładnej, słonecznej pogodzie. Każdy gatunek kwiatów reaguje na światło w indywidualny sposób, dużo zależy też od koloru – czerwone oraz ciemnoróżowe są najtrudniejsze do fotografowania, zaraz potem intensywnie fioletowe i żółte. Najlepiej robić im nieco ciemniejsze zdjęcia, wtedy wszystkie detale płatków są dobrze widoczne. Nauczona tym doświadczeniem, zwiedzam teraz okoliczne klomby szukając tego konkretnego gatunku, a bukiety z tulipanów pozostawiam na dzień kobiet:)

Czytaj dalej
Close