Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Pierwszy z mieczyków jaki fotografowałam był fioletowy – tamte zdjęcia nie wyszły zbyt dobrze, ale mam je nadal gdzieś w odmętach archiwum. Z jakichś powodów czerwień i fiolet bardzo często sprawiają problemy, zamiast pięknych cieni i delikatnych przejść na zdjęciu pozostaje kolorowa plama… To bardzo wymagające barwy, ale co za satysfakcja gdy w końcu uda się zrobić dobre zdjęcie! Teraz, mając nowy aparat, znów uczę się kolorów, tego jak reagują na światło, co robić, by uzyskać zadowalający efekt… Dzisiejsze zdjęcia zrobiłam starym Nikonem CoolPix L100, kiedy po raz pierwszy odkrywałam piękno kwiatów, fioletowe mieczyki były bohaterami moich sesji kilkakrotnie.

Czytaj dalej

Fotografowanie kwiatów zaczęłam przypadkiem, szukając dobrych „modeli” do ćwiczeń. Pierwsze były bukiety, najłatwiejsze w aranżacji, później zainteresowałam się roślinami w najbliższej okolicy. Te zdjęcia są właśnie z jednej z pierwszych wypraw, wszystkie zrobione na najbliższym skwerku – chwasty rosnące na trawniku oraz najpospolitsze czerwone tulipany posadzone na małej rabatce. Właśnie wtedy udało mi się pierwszy raz zrobić dobre zdjęcia tulipanów z których nadal jestem zadowolona.

Czytaj dalej

Mieczyki są w mojej opinii jednymi z najbardziej fotogenicznych kwiatów: w bardzo wielu żywych kolorach, ich falbaniaste płatki pięknie skrzą i przepuszczają światło. Co roku uwielbiam wyszukiwać coraz to nowe barwy, chociaż niepodzielnym ulubieńcem pozostaje zielony:) W przyszłości na pewno zagoszczą na mojej działce, na razie podziwiam je w roli bukietu.

Czytaj dalej

Tę cudowną, biało-zielona piękność zobaczyłam nie w czyimś ogrodzie, a w parku, gdzie już dość długo rośnie kilka krzaczków. Radzi sobie całkiem dobrze, chociaż w sezonie wegetacyjnym błaga o odchwaszczanie, co jest chyba całkowicie zaniedbywane. Nie znam nazwy jej odmiany, nie wiem nawet, czy to hortensja bukietowa czy ogrodowa, po prostu podziwiam jej piękno. Zdjęcia zrobiłam tego samego dnia, co zdjęcia maka z poprzedniego postu, a więc już we wrześniu. Gdyby jednak nie były opatrzone datą, można by pomyśleć że zostały zrobione w środku lata, słońce wręcz z nich promieniuje.

Czytaj dalej

Zwykle maki kojarzą się z pełnią lata – wtedy faktycznie jest ich najwięcej, ale pojedyncze sztuki można spotkać i później. Take jak ten: znalazłam go pod koniec września, rósł sobie dziarsko w szczelinie chodnika. Tego dnia mocno wiało, miałam problemy z fotografowaniem rośliny – stąd rozwichrzone płatki na drugim zdjęciu. Szczególnie lubię trzecie zdjęcie, wcześniej nie wiedziałam, że maki mają takie ładne środki. Kwiat był już trochę wyblakły, zmieniłam więc filtrem całą tonację zdjęcia, by zieleń tła nie wyróżniała się tak mocno. Co do maków jako tematu -rok po roku szukam miejsca w którym byłoby ich dużo, takiej makowej łączki i jakoś nie mam szczęścia. Najwyżej znajduję kilkanaście sztuk w rowie, albo pojedyncze rośliny. No cóż, polowania nie przerywam, a na razie zadowalam się tym, co mam:

Czytaj dalej
Close