Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Pierwszy prawdziwy wpis na nowym blogu – właściwie musiałam tylko poprawić zdjęcia w już zrobionym szkicu oraz dodać tekst, co robię zawsze po publikacji poprzedniego. Przy tym rozwiązałam (niemal) problem którego istnienia nie tyle nie zauważałam, co przechodziłam nad nim do porządku dziennego – a mianowicie różną szerokość fotografii. Mea culpa, naprawię ten błąd. Dzisiaj już prawie dobrze, tylko obrazek wyróżniający trochę większy…

Wracając do dzisiejszych zdjęć: pająki wczesnojesienne, wszystkie spotkane podczas jednego spaceru pod koniec września. Było jeszcze ciepło, słonecznie, w większości zielono, tyko to tu, to tam, pojawiały się plamy intensywnych kolorów. Pająki raczej preferowały cień, niektóre miały sieci dość daleko od ścieżki (przedostatnie ujęcie), ale mimo to udało się coś utrwalić i tak jak w przypadku późno letniego spaceru, od razu przypominam sobie jak wyglądał ten dzień.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

W kolejny szary, jesienny dzień, który kilka godzin temu zapowiadał się tak pięknie, czuję potrzebę koloru. Właśnie wróciłam ze spaceru, słońce i błękitne niebo zachęcały, by wyjść i napawać się pięknem przyrody. Niestety, w kilka minut niebo pociemniało, znowu zapowiada się na deszcz. Ciemno, smętnie, przejrzałam więc listę szkiców w poszukiwaniu postu z barwnymi zdjęciami. Znalazłam, ciąg dalszy zbliżeń liści, zdjęcia zrobione 3 lata temu. Zostawiam Wam tę odrobinę koloru chociaż na monitorze, i zabieram się za przeszukiwanie archiwum, muszę zrobić trochę jak najbarwniejszych postów na najbliższy czas…

Czytaj dalej

Kilka lat temu, czekając koło boiska szkolnego na znajomych podziwiałam urodę dzikiego wina czyli winobluszczu, jednej z najpiękniej wyglądających jesienią roślin. Kalejdoskop czerwieni, pomarańczy i żółci, podświetlony z tyłu przez zachodzące słońce po prostu prosił się o uwiecznienie. Dzisiaj, kiedy patrzę na te zdjęcia, jestem zadowolona z dwóch powodów – udało mi się zatrzymać odrobinę piękna i coś, co już nie istnieje. Płot stoi nadal, ale nie ma już na nim winobluszczu, rok później został zniszczony podczas remontu.

Czytaj dalej

W tym roku dopiero zaczynają się pojawiać – lato było suche, upały trwały długo, a grzyby tego nie lubią. Z wyjątkiem pieczarek, te prażyły się z upodobaniem na okolicznych łąkach. Dziś widziałam pierwsze beżowe „kuleczki” na trawnikach, jeśli tylko będą miały szansę, niedługo pojawią się całe kolonie. Ten ze zdjęć rósł w lesie, sfotografowałam go pod koniec września 2 lata temu. Samotnik, ale po kilku minutach natknęłam się na więcej w głębokim gąszczu. Nie znam jego imienia, podziwiam za to piękny wzorek jakim przyozdobiła go natura.

Czytaj dalej

Już niedługo, już lada chwila, będziemy mieć takie widoki na żywo – a może już je macie? W najcieplejszym punkcie Polski jest nadal bardziej zielono niż kolorowo, z niecierpliwością czekam na prawdziwą, złotą jesień. A tymczasem fotografuję pobliskie chwastowisko, które kwitnie w najlepsze jakby nadal trwało lato, tylko zieleń już nie ta, ciemna, szara i zmęczona. Wszędzie latają całe stada motyli, miesiąc temu nie widziałam ich aż tylu, więc korzystam i czekam na wybuch kolorów…
2

Close