Jak pełnia wiosny, to muszą być kwitnące mirabelki. Nie zawsze trafiają one idealnie w tę porę, czasami są jednymi z pierwszych kwitnących roślin. W tamtym roku im się jednak udało, ale niestety trafiłam na koniec kwitnienia… A do tego, nie mając jeszcze teleobiektywu, musiałam szukać niskiego drzewka – wysokie wyglądały na zdjęciach jak wielkie białe plamy. Na szczęście udało mi się trafić na mirabelkę bardzo mocno przyciętą, która odbiła praktycznie od samej ziemi. Część gałęzi była w słońcu i miała jeszcze kwiaty, mogłam więc fotografować do woli.

Aparat: Nikon D5200, obiektyw Nikkor 18-55 mm