Roślina zmienną jest

Tak jak pisałam latem, jeszcze przed przerwą, planuję zmiany w treści i długości postów (pojawiające się rzadziej, jednak dłuższe i bardziej konkretne), ale mam jeszcze spory zapas tych „starych”. Oto jeden z nich. Po nim pojawi się kilka całkiem nowych, o tematyce jesiennej – jakoś nie wypada teraz pokazywać wiosennych ujęć. Na posty poradnikowe przyjdzie jeszcze poczekać, muszę je dopiero napisać.

Wracając do dzisiejszych zdjęć – dlaczego „roślina zmienną jest”? Bo ta konkretna to udowodniła. O storczykach zmieniających kolor kwiatów słyszałam już wcześniej, ale były to wyłącznie phalenopsisy. Sama mam takiego, jednak zmiana nie była zbyt spektakularna. Natomiast ta cambria wypuściła raz pęd na którym wszystkie kwiaty były beżowe! Niestety nie mam zdjęć na potwierdzenie tego zjawiska, więc musicie mi uwierzyć na słowo.

Co mogło być przyczyną? Albo błąd genetyczny, albo w jednej doniczce są posadzone dwie różne rośliny. Następne kwitnienie było już identyczne z pierwszym „sklepowym”, widzicie je właśnie na dzisiejszych zdjęciach. Kolejnego jak na razie nie było, więc nadal czekam na rozwiązanie zagadki.

Aparat: Nikon L100