W przeciwieństwie do forsycji, szafirki stały się dla mnie symbolem wiosny dopiero niedawno. Jako dziecko praktycznie ich nie widywałam, później trafiałam tylko na małe kępki. Dopiero 3 lata temu zobaczyłam jakie potrafią być piękne. Posadzone na cmentarzu cebulki bardzo szybko zaczęły się mnożyć, a do tego rośliny miały mnóstwo nasion… Efekty na zdjęciach poniżej. Na pojedyncze sztuki trafiałam też na Truskawkowej, kilka już wylądowało na rabatach, obok swoich mniej znanych krewnych, szafirków armeńskich. Wiem że pewnie szybko doczekam się całej armii, jednak nawet pomimo ich ekpansywności nie mogę nie lubić tych małych, cudnych zwiastunów wiosny.