Biały mieczyk

Jak łatwo można zauważyć, odkąd przeniosłam bloga z bloggera na własny serwer i zaczęłam używać wtyczki kafelkowej, bardziej zwracam uwagę na kolorystyczne dopasowanie zdjęć do siebie na stronie głównej bloga. Lubię by fotografie przechodziły płynnie z jednego koloru w drugi, lub odwrotnie, kontrastowały ze sobą. Przed świętami publikowałam zdjęcia w żywych, ciepłych kolorach, później pojawiły się ujęcia zimy w różnych odcieniach niebieskiego, by stopniowo przejść przez zdjęcia zielone i zielono-białe do białego. Kolor biały traktuję jako najbardziej uniwersalny, taki przerywnik między często nie pasującymi do siebie barwami. Dlatego dzisiaj wybrałam ujęcia białego mieczyka, chociaż te kwiaty pojawiają się ostatnio na blogu dość często. Główną zmianą jest to, że dzisiejsza sesja jest pierwszą zrobioną lustrzanką cyfrową. W kolejnym poście pojawi się drugi mieczyk sfotografowany tego samego dnia. Podobnie jak w przypadku konwalii, starałam się jak najbardziej zbliżyć do starych zdjęć zrobionych cyfrówką. Jednocześnie z dużą uwagą przyglądałam się wszystkim różnicom między oboma aparatami. Ujęcia wykonane lustrzanką są zdecydowanie lepsze jakości, jednak trudniej osiągnąć bardzo głęboki światłocień. Na początku sprawiało mi to duże trudności, teraz, kiedy robię wszystkie zdjęcia w trybie manualnym lepiej sobie radzą z tym problemem. Mieczyk nie miał dużo szczęścia, akurat tego dnia nie było bardzo mocnego słońca i efekty okazały się mało zadowalające. Wybrałam najładniejsze ujęcia, a teraz, po upływie dłuższego czasu, potrafię lepiej docenić ich delikatną urodę, zupełnie inną, choć jednocześnie w tym samym stylu co stare ujęcia.

Aparat: Nikon D5200