Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Zimowe trawy

Zimy odsłona kolejna. Dzisiejsze zdjęcia zostały zrobione chwilę później od tych z poprzedniego posta oraz nieco dalej, bliżej parku. Na poboczu, otoczone drzewami znalazły schronienie wysokie trawy. Suche źdźbła zmieniły się w małe arcydzieła, każde wykończone koronkową warstwą szadzi. Jeszcze dzień wcześniej stojące dumnie, teraz pochyliły ciężkie głowy. Nieco dalej, z drugiej strony ścieżki mieszanina niższych trawek, patyczków i różnych śmieci również dostała nową, piękną szatę. Szczególnie wyróżniał się rozgałęzionych patyczek stojący na sztorc, przypominający wyjątkowo dziwnego kształtu lizak. W czasie gdy robiłam te zdjęcia pogoda już zaczęła się zmieniać. Czyste błękitne dotąd niebo zasnuło się chmurami, zmieniając warunki oświetleniowe. Świat stał się bardziej szary, co jednak idealnie pasowało do beżowych traw. Prawdopodobnie również dzięki temu szronowe rzeźby przetrwały nieco dłużej.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Zima najpiękniejsza

Święta, święta i po świętach – wracamy do regularnego blogowania.  Za oknem jak na razie nie widać zimy, więc postaram się aby była przynajmniej na monitorze. Do tego najlepiej w tym najpiękniejszym wydaniu – tym razem nie ze śniegiem, ale ze szronem. Kiedyś już pokazywałam te bajkowe widoki, teraz pora na resztę zdjęć. Pierwsze dwa ujęcia to krzew forsycji na tle ceglanego muru, dalej sumaki rosnące koło bloku oraz bliżej niezidentyfikowana „choinka”. Podobnie jak w poprzednich postach, tak samo dzisiejsze ujęcia są nieco niebieskie, nie potrafiłam tego wtedy skorygować (a wystarczyło zmienić balans bieli…). Podczas ponownej obróbki nałożyłam kolorowe filtry, co dało efekt bardzo bardziej zbliżony do rzeczywistego widoku. Tego dnia wszystko było trochę niebieskawe, przez światło wczesnego poranka oraz intensywnie błękitne niebo. Dopiero jakąś godzinę później cienka warstwa chmur zmieniła tonację na biało-srebrzystą.

O warunkach jakie panowały tamtego dnia pisałam już wcześniej, w kolejnych postach zadowolę się więc po prostu pokazaniem tego niezwykłego pięknego fenomenu. Szron nie jest niczym niezwykłym, zarówno poprzedniej, jak i tej zimy fotografowałam już podobne widoki. Różnica polega na grubości warstwy – zazwyczaj jest ona dużo cieńsza, przez co świat wygląda jak pokryty delikatną mgiełką, tymczasem tamtego dnia natura postawiła na wyrazistość, nie subtelność. Niestety we wszystkich przypadkach jest to zjawisko bardzo krótkotrwałe, zaledwie po godzinie te piękne rzeźby zaczęły znikać, by do połowy dnia niemal przestać istnieć.

Czytaj dalej

Mosiądz i srebro

W trakcie obecnie trwającego remontu naszła mnie chęć pokazania zdjęć przedmiotów. Wczoraj na zawsze opuściliśmy stary dom, więc dzisiejsze ujęcia są niejako pamiątkowe. Mosiężny czajnik pojechał razem z nami do nowego mieszkania, podobnie jak komplet srebrnych kieliszków. Wymagają one wyczyszczenia, jednak to właśnie stanowiło o ich uroku w chwili fotografowania: wyraźnie widoczna faktura metali, plamy, nieregularny kolor… Nawet popękany drewniany uchwyt czajnika wyglądał interesująco z bliska. W przyszłości na pewno będę również miała okazję fotografować te rzeczy, ale dzisiejsze ujęcia tchną pewną nostalgią, której nowe nie będę już posiadały. Na pewno będę dążyła do lepszej jakości zdjęć, na tych jest zbyt wiele przepaleń i niedoskonałości. Z jednej strony chciałam, by były one dobrze oświetlone, z drugiej problem stanowiły refleksy słońca. Pewnie w takich sytuacjach warto zastosować blendę, jednak wtedy nie mogłam tego zrobić.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej

Liście i listeczki

Już za kilka dni przyjdzie kalendarzowa zima, chociaż ta prawdziwa odwiedziła nas w tym roku już kilkakrotnie. Na pożegnanie jesieni daję Wam jeszcze trochę jej najpiękniejszych kolorów. Mapy jesieni mam już w niejednej wersji – w kropki, w piegi oraz w odsłonie letniej, zielonej, ale trochę żywych kolorów przyda się kiedy za oknem szaro. Tym razem wybrałam liście, które najbardziej przypominają mapy: widzimy na nich drogi, arterie komunikacyjne, wzgórza i doliny zaznaczone różnymi barwami… Na niektórych przeważa kolor żółty, inne są bardziej zielone, jeszcze inne wahają się między pomarańczem i czerwienią. Wszystkie łączy jedno: mimo często widocznych uszkodzeń pokazują doskonałość warsztatu Matki Natury.

Tak samo jak poprzednie zdjęcia z tej serii, dzisiejsze ujęcia pokazują w większości liście klonu. Podczas ich robienia przetestowałam kilka różnych gatunków, ten jednak okazał się najlepszym. Listki są na tyle duże i cienkie, by dobrze przepuszczać światło oraz pięknie ukazywać swą wewnętrzną strukturę. Jedynie w przypadku mapy lata wykorzystałam inną roślinę – wyłącznie dlatego, że liść znajdował się na drzewie bezpośrednio nade mną. Mapy jesieni musiałam natomiast trzymać przyciśnięte do okna jedną ręką, w drugiej mając aparat. Jak widać proces produkcji nie był zbyt łatwy, jednak jestem dość zadowolona z rezultatów. Jedynie zdjęcia bardzo ciemno wybarwionych liści się nie udały. Takie kolory powodowały powstanie wielkiej, czerwonej plamy, dlatego większość map jest w żółto-pomarańczowej kolorystyce.

Aparat: Nikon L100

Czytaj dalej
Close