Urzekła mnie niezwykłym wzorem i kolorem, pomimo tego, że to dość popularna odmiana. Nie znam jej nazwy, zazwyczaj nie jest umieszczana na suchej fasoli przeznaczonej do spożycia. Kolejnego dnia skończyła jako zupa, jednak w pewien sposób zdjęcia dały jej nieśmiertelność, a na pewno przedłużyły istnienie wizerunku.

Aparat: Nikon L100