Już dawno kota na blogu nie było, a że w październiku akurat portretowałam Kicię, czas i tutaj pokazać starsze zdjęcia. Cała trudność w fotografowaniu kotki polega na wyborze tła. Zazwyczaj jest ono nieciekawe, zwłaszcza w miejscach gdzie ładne jest światło, co dobrze widać na trzecim ujęciu. Pstrokate kocyki czy parapet i ramy okienne też do najpiękniejszych nie należą, dlatego część zdjęć ostatecznie jest czarno-biała. Dzisiejsze są kolorowe, ciemnobrązowe meble nie wyglądały tak źle. Za jakiś czas czeka nas przeprowadzka, nowe mieszkanie pewnie stworzy inne warunki do fotografowania – wystarczy pomalować ściany na neutralny kolor, zamiast tapety i ładne tło gotowe;)