Trochę dziwne, a w całości piękne – ale czemu w ogóle dziwne? Bo wyglądające na pęknięte, ten błękit to tylko mały fragment całości, reszta była szczelnie zasnuta chmurami. Pamiętam że tego dnia pogoda nie dopisywała, tylko mniej więcej na godzinę przed zachodem słońca pojawiła się ta właśnie wyrwa. Zdjęcia nietypowo zrobiłam telefonem, ale bij zabij, nie pamiętam marki i modelu. Poprzednia próba fotografowania chmur aparatem zakończyła się fiaskiem, autofokus nie dawał rady, dlatego właśnie sięgnęłam po telefon. Samego zachodu nie udało się uwiecznić, po kilku minutach spektakl się skończył, wyrwa zamknęła i wszystko powróciło do poprzedniej, coraz ciemniejszej szarości.