Wyszukiwanie

Archiwum

Kategorie

Tegoroczna majówka pod względem pogodowym zapowiada się wyjątkowo ciekawie – mamy słońce, deszcz i śnieg, zieloną wiosnę i białą zimę, przymrozki i miłe ciepło… Dodatkowo, majówka zaczyna się już w kwietniu, postanowiłam więc pożegnać ten miesiąc drugą porcją śnieżno-kwiatowych zdjęć. Mam nadzieję, że nie będziecie mieć takich widoków na żywo, tylko ładną, ciepłą pogodę. Miłego wypoczynku życzę:)

Czytaj dalej

Zazwyczaj zwracamy uwagę na kwiaty, kiedy są duże, kolorowe lub intensywnie pachną – a co z tymi bardziej nietypowymi? Kwitnący klon zwraca uwagę przede wszystkim zapachem, nietypowym, trudnym do opisania, ale i do przegapienia. Zielone kwiatostany z daleka można pomylić z młodymi listkami, z bliska już o to trudno. Co roku lubię patrzeć jak szpaler klonów po przeciwnej stronie ulicy robi się seledynowy i „puchaty”, zawsze jako pierwsze zaczyna drzewo najbliżej mojego bloku, potem następne. To właśnie on jest na dzisiejszych zdjęciach, w całej swej zielonkawej, pachnącej krasie.

Czytaj dalej

Kwitnące drzewa owocowe to czysta esencja wiosny – koloru, zapachu, kształtu i dźwięku. Czemu dźwięku? Bo setki owadów zapylających uwijających się wokół jednej mirabelki tworzy niezapomnianą pieśń, tak samo związaną z tą porą roku, jak biel kwiatów i młoda zieleń liści. Na kilka dni drzewka zamieniają się w panny młode w bieli lub morską pianę, gdy patrzymy na nie od dołu, na tle błękitu nieba. Każdy z osobna, i wszystkie razem, te kwiaty to coś, na co czekam cały rok – i co roku szukam nowych sposobów na fotografowanie ich. Dzisiejsze zdjęcia zrobiłam kilka dni po zdjęciach forsycji, to ciągle próba możliwości aparatu. Wyjątkiem jest pierwsze, zrobione rok wcześniej Nikonem L100. Pozostałe: Nikon D5200

Czytaj dalej

Dopiero co pisałam, że postaram się nie robić przerw w publikowaniu… Mea culpa, grypa, a potem święta zrobiły swoje, najpierw nie miałam chęci, potem czasu na boga. Dzisiaj wracam ze zdjęciem zrobionym dość dawno temu, wczesną wiosną: Jest to dąb rosnący naprzeciwko mojego okna, od zachodniej strony, a na dole, w tle sąsiedni budynek. To drzewo upodobały sobie gołębie grzywacze, para tych ptaków sypiała na nim przez kilka lat. W ten sposób wyszedł „Zachód słońca z gołębiem”, impresja namalowana przez samą naturę.

Aparat: Nikon L100

Dokładnie rok temu, 6 kwietnia, pojawił się na tym blogu pierwszy wpis – publikowałam z niepewnością, po kilku już nieudanych próbach, ale i z nadzieją, że tym razem fotograficzny dziennik przeżyje dłużej niż miesiąc. I udało się. W minionym roku opublikowałam 120 postów, bloga wyświetlono 8 493 razy, w tym 2 418 razy w ostatnim miesiącu. Napisaliście 314 komentarzy, a najpopularniejszym postem jest W poszukiwaniu wiosny cz.2 z 1119 wyświetleniami. Dwukrotnie zmieniałam i dopracowywałam szablon, jednak na pewno nie jest to koniec, jeszcze wiele rzeczy trzeba poprawić.

Czytaj dalej
Close