Wiosna w mojej okolicy nadal się ociąga. Niby jest ciepło, niby coś już się zieleni, ale nadal dominującym kolorem w krajobrazie jest brązowy. Można powiedzieć że ciągle mamy kalendarzową zimę, a tak wysokie temperatury to raczej niespodzianka, nie reguła… Mimo to, apetyt rośnie w miarę jedzenia, po tylu ciepłych dniach chciałoby się zieleni i kwiatów. Na młode listki jeszcze przyjdzie poczekać, pierwsze „kotki” jednak już widziałam:) Powoli, ale niepowstrzymanie, wiosna rozpoczęła swój triumfalny pochód.