Od czego właściwie zaczęła się moja miłość do hibiskusów? Nie pamiętam dokładnie… Najprawdopodobniej od zdjęcia, na forum ogrodniczym lub po prostu znalezionego w internecie; raczej nie od żywej rośliny, te w kwiaciarniach nieszczególnie imponują. Kilkakrotnie próbowałam ukorzeniać gałązki hibiskusów, zazwyczaj z dość marnym skutkiem – z tak wyhodowanych roślin mam nadal tylko dwie. Niestety hibiskus z dzisiejszych zdjęć nie przetrwał, a kwiat mogłam sfotografować tylko dlatego, że szczepka którą dostałam miała już pąk.

Hibiskusy to dość wymagające rośliny, nie aż tak jak niektóre storczyki, ale trzeba z nimi odpowiednio postępować by wydały kwiaty. Kiedy jednak się uda nagroda jest przepiękna:) Kwiaty mogą być niemal we wszystkich kolorach, często cieniowane, w plamki lub fantazyjnie powycinane. Niczym dziwnym jest kolor niebieski, szary lub brązowy. Większość w środku, przy nasadzie prętosłupa ma „oko” w innym kolorze, reszta płatków może być jednokolorowa lub cieniowana. Zazwyczaj pojedynczy kwiat utrzymuje się jeden dzień, jest kilka odmian które kwitną 2-3 dni.

Kwiaty hibiskusów są bardzo delikatne, z wyraźnie widocznym wzorkiem żyłek na każdym płatku, matowe i bez „brokatu”. Fotografując je, warto skupić się na światłocieniu i fakturze, płatki praktycznie nie odbijają światła jak np. storczyki. Warto spróbować zrobić zdjęcia z każdej strony – od przodu, z boku, z góry, na wprost. Prętosłup również jest świetnym tematem, zwłaszcza zdjęcia makro.