Kilka lat temu, w pewien słoneczny i bardzo mroźny zimowy poranek, matka natura postanowiła zamienić zwykłe szare blokowisko w białą krainę baśni. Tylko na parę godzin, wschodzące słońce dość szybko unicestwiło kruche piękno. Każdy kto mógł, łapał za aparat aby tylko uwiecznić niezwykłe zjawisko – tak też zrobiłam i ja, przez prawie godzinę biegając po okolicy. Powstały dziesiątki zdjęć, choć większość z nich nieudanych, to i tak z reszty byłam teraz w stanie stworzyć kilka postów.