Ostatnio, publikując zdjęcia kwiatów więcej piszę o danej roślinie, niż o samych fotografiach. Pora to zmienić, w końcu to blog fotograficzny. Cynie fotografowałam już dawno, dawno temu. Przez kilka dni kiedy kupiłam bukiet słońce nie dopisywało, lubię kiedy świeci bardzo mocno, a wtedy cały czas było pochmurno. W końcu stwierdziłam „kiedy nie ma co się lubi, to się lubi co się ma” i zabrałam się za fotografowanie jak tylko choć trochę się przejaśniło. Z efektów nie jestem za bardzo zadowolona, piękne, kolorowe kwiaty zamieniły się w rozmyte plamy. Aż do dzisiejszego dnia miewam problem z fotografowaniem w pochmurny dzień, wtedy stawiałam pierwsze kroki. Temat cynii powróci pewnie w przyszłym roku, już mam nasionka kilku ciekawych odmian. Pytanie tylko – robić zdjęcia na dworze, w bardziej naturalnym otoczeniu, czy w domu, na czarnym tle? Zawsze szkoda mi zrywanych kwiatów…